Wigilia w dawnej Polsce
Dla Polaków ma on znaczenie mistyczne, choć w innych krajach jest nieznany. Jadłospis wigilijnych potraw był tak pomyślany, żeby uwzględniał wszystkie płody rolne i leśne z całego roku. Z lasu pochodziły grzyby, orzechy, miód; z pola kasze, rośliny oleiste, zboża, jarzyny, owoce;
z rzek, jezior i stawów ryby.
Dla Polaków ma on znaczenie mistyczne, choć w innych krajach jest nieznany.
Jadłospis wigilijnych potraw był tak pomyślany, żeby uwzględniał wszystkie płody rolne i leśne z całego roku. Z lasu pochodziły grzyby, orzechy, miód; z pola kasze, rośliny oleiste, zboża, jarzyny, owoce;
z rzek, jezior i stawów ryby.
Do tradycyjnych ludowych potraw wieczerzy należały: barszcz z buraków, zupa grzybowa, siemieniatka, bigos postny, kasza jaglana ze śliwkami suszonymi, groch lub fasola, kluski pszenne z makiem, kisiel z owsa, kutia oraz piernik a na koniec jabłka i orzechy.
Julian Ursyn Niemcewicz, żyjący w latach 1758-1841 tak pisze o wigilijnym stole: Dnia tego jednakowy po całej może Polsce był obiad, trzy zupy: migdałowa z rodzynkami, barszcz z uszkami, grzybowa ze śledziem, kutia dla służących, krążki z chrzanem, karp w sosie, szczupak z szafranem, placuszki z makiem i miodem, okunie
z posiekanymi jajami i oliwą.
Z kolei W. S. Reymont (1867-1925) w "Chłopach" tak opisuje potrawy wieczerzy: Najpierw był buraczany kwas gotowany na grzybach
z ziemniakami całymi, a potem szły śledzie w mące obmaczane
i smażone na oleju konopnym, potem zaś pszenne kluski z makiem,
a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona.
A na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki
z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprażone.
A przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ani strucli,
że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego.
Maria Iwaszkiewicz, córka Jarosława, wspomina święta z 1928 roku: Prócz sandacaz było jeszcze wiele potraw. Zawsze były cudowne bakalie układane na starych niebieskich talerzach: orzechy włoskie i inne długie, zwane wtedy amerykańskimi, figi, daktyle, wielkie rodzynki, pierniczki i czekoladki. Ciotki robiły sobie potrawę, której ja nie znosiłam a mianowicie kutię, składającą się z pęcaku lub pszenicy, maku i miodu.
Oprac. Bożena Rudkiewicz
żródło: "Ciasta na stół"
Zobacz pyszne przepisy na zupy




